2007-05-18 20:29:32 >> Wolna Chwila Udalo mi sie nareszcie ruszyc z nowym blogiem, gdzie wszystkich serdecznie zapraszam. http://swertny.blogspot.com/. Jezeli ktos bylby zainteresowany adresem mojego albumu ze zdjeciami uprzejmie prosze o maila. skomentuj (0) 2007-05-06 13:56:14 >> Szostego Maja Rok temu pojawila sie w naszym zyciu Dominika. Wszystkiego najlepszego moje slodkie dziecko. skomentuj (0) 2007-04-27 23:10:09 >> Dzieci Mowia Ja: "Natalia powiedz prawde" Natalia: "Prawde". "Ania powiedz: ice cream truck" Ania: "Aj Fim Fak" Natalia: "Mamo? A gdzie ja i Ania i Dominika bylymy kiedy ty i tata byliscie mali?" Hm... Natalia: "Hej!!!! Bo ty steptalasz na moja foot!" "Guma do zucia to jest taka specyalna guma, wkladamy ja do buzi, ona nie jest do slalowania tylko do czulania a potem ja spitasz out". "To nie moze byc na podlodze, bo ja na tego slipalam!" Ania: krokodyl - krokogus, pizama - danana, pepek - pepeng. Natalia: "Co ta Ania tam rysuje! Jakies bazgroly." Robert (o mnie): "Our mama is a special mama" Natalia (z przejeciem): "Yeah, she talks". skomentuj (0) 2007-04-16 20:43:20 >> Oj Niedobrze Zaniedbalam, przegapilam, spoznilam sie, niedopilnowalam glownie dlatego, ze sie na tym po prostu nie znam. Wszystkie miejsca w szkolach, do ktorych moglaby pojsc Natalka od wrzesnia sa zajete! Wszystkie listy osob czekajacych na zwolnienie sie miejsca sa dluuuugie, a niektore byly tak dlugie, ze az je zamkneli. Wyglada na to, ze kolejny rok bedziemy spedzac w domu w niezmienionym skladzie. skomentuj (2) 2007-04-10 16:36:28 >> Znowu Na Stojaco Udalo nam sie wczoraj znowu wyjsc dzieki pomocy kolezanki, ktora jeszcze nie za bardzo jest w ciazy. W teatrze Roberta byla premiera przedstawienia pt.: "A Moon for the Misbegotten", napisana przez Eugene O'Neille'a, z glowna rola grana przez Kevina Spacey. O milosci, ktora nie moze byc spelniona: on - alkoholik, ona - dziewczyna o nienajlepszej reputacji. Komediodramat, trwajacy prawie trzy godziny. Aktorka grajaca dziewczyne byla naprawde swietna, a pan Spacey troszeczke jak dla mnie przerysowal postac. Fabula momentami naiwna i za malo glebi w tym bylo. Sztuka warta obejrzenia, ale nie wydaje mi sie zebym chciala zobaczyc ja jeszcze raz. Siedzielismy w drugim rzedzie z boku sceny, wiec widok na wszystko mielismy czesciowy. Ja przed oczami mialam drewniany plotek, potem studnie i musialam sie ciezko nagimnastykowac zeby cos zobaczyc. Jak juz mialam dobry widok to siadal sobie przy studni aktor grajacy ojca dziewczyny i nie widzialam nic. Kiedy przerwa sie skonczyla stanelismy z tylu sceny i odstalismy az do konca przedstawienia. Chyba nie musze wspominac, ze mialam na sobie moje wyjsciowe buty (naprawione przez szewca), na wysokim obcasie, ktore musialam sciagnac ;-). Po zakonczeniu sztuki udalismy sie na bankiet. Restauracja znajdowala sie na najwyzszym, dwudziestym pietrze jednego z wiezowcow, ktory wygladal jak szary, niepozorny biurowiec. Nie bylo zadnych oznaczen wskazujacych na to, ze znajduje sie w nim takie miejsce. Wyszlismy z teatru jako pierwsi a jak juz dojechalismy na miejsce to w restauracji bylo pelno ludzi. Chyba helikopterem dolecieli. Piekne hostessy krazyly z tacami pelnymi napoi, byl otwarty bar, jazz band gral subtelna muzyczke oraz podano chinskie (?) jedzenie. Jakims cudem zdobylismy dwa miejsca gdzie moglismy zjesc i wypic na siedzaco. Jedzenie bylo pyszne i do tego wypilam sobie cosmopolitany ;-). Potem poszlismy obejrzec taras na dachu. Przy wyjsciu stal ciag wieszakow i mily pan podawal tym, co nie chcieli zmarznac na zewnatrz czerwone, frotowe szlafroki ;-). Taras byl po prostu piekny: olbrzymi, na dlugosc i szerokosc calego budynku, duzo roslin, bardzo przytulne miejsca do siedzenia i otwarty bar. Cudowne miejsce na spedzenie zakochanych, cieplych wieczorow. Najlepszy byl widok, roztaczajacy sie wokol na wszystkie okoliczne wiezowce wraz z Empire State Building na pierwszym planie. Tak dobrze sie bawilam ze az stracilam poczucie czasu. Niestety byla juz polnoc a o tej porze wszystkie kopciuszki wracaja do domu, do garow. skomentuj (5) 2007-04-09 18:21:14 >> Jedna z Rocznic Piec lat temu poznym wieczorem nudzilo mi sie i nie moglam zasnac. Weszlam po raz pierwszy w zyciu na strone czaterii, poniewaz nimfomanka nie dzialala ;-). I za czas niedlugi, niekrotki pojawil sie jakis zagubiony obcokrajowiec, z ktorego wszyscy zaczeli sie nabijac na oknie glownym. Tak troche zal mi sie go zrobilo, wiec zagailam pogawedke w oknie prywatnym. Jakos tak sie zagadalismy, najpierw dwa razy na czacie, potem na telefonie, gdzie pierwsza rozmowa trwala szesc godzin. Nastepnie spotkalismy sie w Polsce, potem w Stanach pare razy. I wszystko nabralo tempa: rzucilam prace, przeprowadzilam sie, potem jedno dziecko, drugie dziecko, trzecie dziecko, slub (ciiiicho sza po dzieciach ;-) I tak sobie zyjemy. Wszystkiego najlepszego Kochanie... skomentuj (2) 2007-04-03 03:20:02 >> Jedenascie Miesiecy Mam tutaj na stanie juz odrosnietego od ziemi malego czlowieka. Juz nie bierne niemowle tylko osoba, ktora ma swoje widzimisie. Objawia sie ono za pomoca ryczenia i gwaltownego placzu. Na glowce sie zaczernilo, juz zaczynaja wlosy odstawac a z tylu to nawet sie cos zakreca. Wyewoluowal paluszek wskazujacy, ktory ma wladze absolutna, to jem, to chcem. Zachowany zostal na szczescie zupelny urok osobisty, czar i usmiech roztapiajacy wszelkie nerwy (mamusi rzecz jasna). Dominika rozdaje calusy w ilosciach hurtowych szeroko otworzonymi, oslinionymi usteczkami, czasami z wystawionym jezykiem. Przytula sie z calej sily, obejmuje mi szyje ramionkami i przylepia sie do nogi. Pije sama z kubeczka i je rekami rozne pyszne rzeczy. Nie daje sie siostrom, dzielnie walczy o swoje, albo rykami, albo ucieczka, albo chowaniem pelnych rak za siebie. Idzie sama spac w lozeczku i spi na tyle mocno, ze moglismy wrocic do sypialni. Emocjonalnie podchodzi do wszelkich zdjec z malymi dziecmi, zamiera zachwycona i sklada calusy. Kiedy slyszy muzyke to od razu zaczyna tanczyc i spiewac, potrafi robic brawo i bawi sie w chowanego. Musimy jej kupic buciki, poniewaz jest juz gotowa do chodzenia na zewnatrz (ja pierwsze buty kupuje dopiero kiedy dzieci juz chodza ;-). Wszystkie szafy, szafki, szuflady sa otwierane i wybebeszane. Rzeczy z sypialni wedruja do kuchni, z kuchni do pokoju dziewczynek, itd. a czesc w ogole zaginela. Najwazniejsza na swiecie osoba dla Dominiki jest Robert. Tak zajetej osoby jak ona to nie znam, krzata sie od rana do wieczora, nie ma czasu ani zjesc ani spac ani marudzic. skomentuj (1) 2007-03-29 19:15:19 >> Dzien Dziecka Dla Mnie Przyszedl dzisiaj poczta, pachnacy farba drukarska i wieloma chwilami szczescia album mojego ulubionego artysty "The Abbatoir Blues Tour". Dwie plyty DVD, dwie plyty CD. O jak mi dobrze! Jskies propozycje jak mam sie odwdzieczyc Robertowi za cos takiego? ;-))) skomentuj (1) 2007-03-29 19:08:05 >> Historia Pewnego Wyjscia Zostalam poinformowana w zeszlym tygodniu, ze Robert poprosil nasza kolezanke, zeby przyszla we wtorek poniewaz my wychodzimy z domu. Calkiem sami. Bez dzieci. W normalnym swiecie to sie chyba randka nazywa? W poniedzialek robilismy pranie wieczorem. Robert pojechal do pralni a ja zeby nastawic sie psychicznie na skladanie prania przez kilka godzin otworzylam sobie butelke wina. Butelke wypilam, pol drugiej rowniez zanim Robert wrocil do domu. Nawet sie nie za bardzo zorientowal, jak mi milo bylo poniewaz jeszcze otworzyl mi butelke piwa. Potem bardzo mi sie fajnie skladalo do godziny trzeciej nad ranem. A we wtorkowy poranek - zgon. Ani na stojaco, ani na siedzaco. Tylko trasa lazienka - lozko, a w lazience ostra akcja. Kolo poludnia zadzwonilam i zapytalam kulturalnie czy moze nie przelozylibysmy tego wspanialego wydarzenia na kiedy indziej. Robert powiedzial, ze wszystko ma nagrane i nie ma mowy oraz byl bardzo zdziwiony, ze jedno piwo mi tak zaszkodzilo. Na szczescie lezenie plackiem do ostatniej chwili mi pomoglo, poniewaz jak przyjechal Robert z pomocna kolezanka to juz bylam gotowa. Ubralam sobie nawet moje gustowne buty wyjsciowe na wysokim obcasie, ktore sie nadaja na dojscie do auta, szybki wypad i powrot do domu. Jak doszlismy do restauracji z parkingu to moje stopy byly w bardzo oplakanym stanie. Miejsce gdzie jedlismy, zachwalane przez Roberta od dawna bylo absolutnie niewarte koszmarnego rachunku. Jak juz zajechalismy taksowka w okolice docelowa, to Robert stwierdzil zebysmy sie przeszli (!!!???!@#$#@$!**) bo mamy jeszcze troche czasu. A kiedy juz dokustykalam pod teatr to okazalo sie, ze idziemy na koncert ulubionego zespolu Roberta - The Allman Brothers Band. Dobrze, ze przed wyjsciem naszpikowalam sie srodkami od bolu glowy. Teatr caly napchany ludzmi, wszyscy albo z piwem albo drinkiem w dloni, a po zgaszeniu swiatla zgodnie przypalono jointy, i zaczela sie zabawa, oczywiscie na stojaco. Po dwoch kawalkach zdjelam buty, stalam sobie w rozlanym piwie i nie wiadomo czym jeszcze a potem to juz tylko wisialam na oparciach foteli przede mna. Wyszlismy wczesniej, poniewaz wszystko trwalo dluzej niz zaplanowalismy. Swietnie sie bawilam, a po drodze do domu zgubilam fleka i rozwalilam obcas, ah te nowojorskie chodniki. skomentuj (2) 2007-03-23 23:42:54 >> Dzis Jest Jutro Nie Ma... Robert pracuje w jednym z teatrow na Broadway'u, zajmuje sie sprzedaza biletow w tak zwanym 'box office'. Jest tam szef (treasurer), jego zastepca i dwoch pracownikow. Wysoko postawieni panowie na gorze zdecydowali dwa dni temu, ze w weekendy bilety na przedstawienie 'Grease' grane w okresie letnim beda o 10 dolarow drozsze. Roberta szef udostepnil bilety bez uwzglednienia podwyzki. Popelnil blad rano a po poludniu mu powiedzieli, ze stracil prace. Zaoferowali mu prace w innym teatrze na podrzednym stanowisku ale nie przyjal. Wczoraj pakowal swoje biuro. Od dzisiaj wprowadzil sie nowy szef, ktory bedzie sprowadzal swoja 'druzyne' z innego teatru. Robert ma jeszcze prace w przyszlym tygodniu a potem musi szukac gdzie indziej. W taki to sposob blad jednej osoby odbil sie na zatrudnieniu czterech osob oraz przy okazji na ich rodzinach... skomentuj (3) 2007-03-17 16:42:58 >> Wycieczka Wrzucilismy do samochodu dzieci, troche ubran, dwa kocyki, lozeczko skladane, dwa plecaki zabawek, zabawki do trzymania w rekach, zabawki do polozenia przy fotelikach, torbe przekasek, tyton do zucia, duzo kawy i pojechalismy w odwiedziny. W czwartek rozpanoszyla sie wiosna, ludzie w szortach i krotkich spodenkach, kwiatki wzeszly i ptaszki szalaly. Zafundowalismy dzieciom wizyte w Chuck E. Cheesie, gdzie mozna napchac sie pizza, popic lemoniada, poogladac komputerowo sterowane kukly, ruszajace sie do skocznej muzyki oraz zagrac w rozne gry, za ktore zdobywa sie kupony, ktore mozna wymienic na rozne plastikowe i gumowe tanie gadzety. Dzieci przezyly apogeum szczesliwosci, Dominika z otwarta buzia kiwala sie w kolorowym samochodziku. Robert z obledem w oku skupil sie glownie na masowym zdobywaniu kuponow. Natalia i Ania Przez trzy godziny nie mialy czasu nawet na siku. Wujka kompletnie zmordowalismy. Wszyscy swietnie sie bawili. Na nastepny dzien po wiosnie nie bylo ani sladu, z nieba lecial snieg, grad, deszcz. Wial silny wiatr, ktory ograniczal widocznosc do zera. Droga powrotna do domu, ktora zazwyczaj zajmuje nam trzy i pol godziny wlokla sie prawie dziewiec (dotarlismy 2:30 rano). Poruszalismy sie w tempie slimaczym a samochod tanczyl z jednej strony autostrady na druga. Na postoju lyknelam wysokoprocentowe lekarstwo na nerwy, ktore absolutnie mi nie pomoglo. Dzieci rozdarly sie na rozne tonacje, nie chcialy isc spac i dolegaly im rozne bolaczki ("mamooooo mnie jest zimno", "mamooo mnie jest goraco", "mamooo jestem glodna"). W tym wszystkim Robert musial sie skupic, trzymajac mocno kierownice w rekach. Chwilowo mam dosyc wyjadow.... skomentuj (2) 2007-03-12 16:56:46 >> Poniedzialek Natalia ma egzeme, Ania ma egzeme, Dominika ma egzeme, Robert ma egzeme. Codziennie musze wszystkich smarowac balsamem czego nie lubie. Wrecz nie cierpie uczucia lepkich dloni, dlatego ze malo o nie dbam, smarowania siebie samej balsamem nierozsadnie unikam. Natalia grzebie Ani we wlosach widelcem i na pytanie czy moze chce szczotke mowi, ze ona wcale nie czesze Ani tylko wyciaga jej z wlosow te stiki tings. Dominika usiluje "biegac" zataczajac sie od sciany do sciany i pokazuje jaka jest duza, wyciagajac nad glowa obie raczki. Zaprezentowala tez pare calkiem niezlych napadow zlosci, kiedy to rzuca sie w afekcie na podloge i zalosnie placze, ewentualnie siedzac wykonuje sfrustrowane wyrzuty ciala w gore, przy akompaniamencie dzikich rykow. Robert zakamuflowany w swoim pokoju buduje nowy komputer, do czego sie wcale nie przyznaje, wrecz gwaltownie zaprzecza. Zakupil juz prawie wszystkie nowe elementy i chyba zapomnial, ze kiedys mi dokladnie wytlumaczyl z czego sklada sie komputer. Od czasu do czasu, kiedy cos potrzebuje wychodzi z pokoju i widac, ze jego mysli bladza zupelnie gdzie indziej. Wlasciciel mieszkania zabral psa do siebie a mnie zrobilo sie bardzo smutno, przez ten krotki okres czasu mialam sie wieczorami do kogo odezwac. Za szybko i za bardzo przywiazalam sie do zwierzecia, widocznie wypelnialo ono jakas luke w moich potrzebach. W niedziele bylam na koncercie pianistycznym w Carnegie Hall dzieki uprzejmosci mojej kolezanki i jej chlopaka. Uslyszelismy utwory Liszta, Prokofiewa, Schumanna, Szopena i zastanawiajacy utwor mlodego, zydowskiego kompozytora, ktory jest trzy lata mlodszy ode mnie. Podobalo mi sie bardzo. Nastepnie bylismy w polskiej restauracji na pysznym jedzeniu i w barze na drinku, ktorego pani barmanka nie zrobila jak trzeba, w zwiazku z tym drugiego juz nie zamowilismy. Robert zadal wczoraj niewinne pytanko: "No to kiedy chcesz jechac do Polski?" Hm..... skomentuj (1) 2007-03-02 17:20:35 >> To I Owo Paskudna pogoda dzisiaj: ciemno, ponuro i deszcz zacina. Natalka skomentowala: "Pada na nasza ladna pogode". Duzo zmian w naszym zyciu ostatnio nastapilo. Przede wszystkim Dominika zaczela chodzic oraz opracowala otwieranie szaf i szuflad a takze profesjonalne wybebeszanie ich wnetrz. Odstawilam ja od piersi, ze wzgledu na powiekszajaca sie ich dysproporcje. Na plaze to ja juz chyba w staniku nie wyjde, bo wstyd ;-(. Teraz przynajmniej dziecko spi porzadnie w nocy, budzi sie tylko dwa razy na przekaske. Jedyny kolor jaki Ania rozroznia to rozowy, poza tym probuje wyciagnac ja z pieluch, co gorzej idzie niz z Natalia. Nie pamietam zeby Natalia tak sikala gdzie popadnie. Moje najstarsze dziecko studiuje wszystkie ksiazeczki pod jednym katem: "Dlaczego on/ona ma taka mine?". Pytanie pada srednio 50 razy dziennie. Poza tym cos mi wlazlo w plecy i boli mnie jak sie schylam i jak probuje skrecic cialo na boki. Nie wiem czy to od tego psa, ktory ciagnie smycz jak szalony czy tez z innego powodu. Nadal szukamy wlasciciela psa, jutro przychodzi wlasciciel mieszkania bede musiala sie tlumaczyc. Robert pracuje od rana do wieczora i nie ma chwilowo czasu na zadne interesujace pomysly, ale i bez tego nie narzekam na nude... skomentuj (2) 2007-02-28 17:57:55 >> O Jakze Mi Wesolo Psa znalazlysmy, wczoraj, po drodze do sklepu. A raczej on nas znalazl, przyczepil sie, to znaczy przyczepila, bo to dziewczynka. Sredniego wzrostu, brazowa, czarny pysk, miala tylko rozowa obrozke na czyi. Probowalam sciagnac kogos ze schroniska, ale nie przyjechali. Wzielysmy psa do domu (blad!!!!). Od dzisiaj rozpoczelam akcje poszukiwania wlasciciela, porozlepialysmy ogloszenia po okolicy, podzwonilysmy po roznych organizacjach. Pies ma ponad dwa lata, jest bardzo grzeczny, lubi dzieci, czuje sie u nas jak w domu. Mnie lubi najbardziej a na Roberta warczy (bardzo prawidlowo ;-). I nie wiem co mam zrobic, poniewaz schronisko oznacza smierc dla psa jezeli nikt go ani nie znajdzie ani nie przygarnie. Robert skwitowal to "moze go zostawimy?" Nie bede tego nawet komentowac! Niech ktos wyobrazi sobie mnie wychodzaca z psem na spacer, z trojka dzieci i wozkiem cztery razy dziennie? Bylysmy u weterynarza (45 dolarow za to, ze osluchal, obejrzal i przejechal grzebieniem po grzbiecie), same szczepienia to kwota rzedu 350 dolarow! A gdzie tu miska, szampon, zarcie, smycz? Dobrze, ze jakas mila pani dala mi swoja uzywana smycz wczoraj jak pies sie za nami ciagnal do sklepu. Dlaczego ja sie w ogole zastanawiam nad takimi rzeczami? Dlaczego nie zadzwonie jeszcze raz do schroniska zeby przyjechali po psa??? skomentuj (0) 2007-02-20 19:57:35 >> Szok Zazwyczaj nie zdaje sobie drastycznie sprawy jak bardzo oddalona jestem od Polski i od wydarzen tam zachodzacych. Staram sie "trzymac reke na pulsie", czytam gazete, jakis tam kolorowy magazyn, cos na internecie. Czesto lapie sie jednak na tym, ze nie wiem kto to jest ta osoba ze zdjecia, ze nie wiem co ta piosenkarka spiewa ani co ten artysta namalowal. Czasami moja niewiedza wychodzi na jaw w sposob brutalny, tak jak dzisiaj. Rozmawiam ze znajomym na gg i mu polecam ksiazke, ktora notabene bylam zachwycona i dala mi wiele do myslenia. Wspolautor - Andrzej Samson. A znajomy: "To co ty nic nie wiesz? Taka glosna afera na cala Polske?" Ja, ze nie mam pojecia. Dostalam adres strony internetowej i czytam, czytam, czytam. I jeszcze jedna strona i jeszcze wiecej. W glowie sie nie miesci, caly czas o tym mysle. Jak cos takiego w ogole jest mozliwe? I widocznie jest i to nie jest odosobniony przypadek, takich osob jest wiecej. Mnie to dotyczy i sie boje, poniewaz mam trojke dzieci. Natalka idzie od wrzesnia do szkoly. Jak uchronic moje dzieci przed zlem wspolczesnego swiata? skomentuj (1) 2007-02-15 23:44:07 >> No To Sie Dowiedzialam... Przez tydzien udalo mi sie nabrac wody w usta i wytrzymac z pytaniem "co dalej?". Przeciez teraz kiedy ja moge i to legalnie wyjsc z domu to szkoda marnowac wiecej czasu. Nieprawdaz??? NIEPRAWDAZ???? Szkoda tak siedziec i obijac sie o sciany i wrogo patrzec na dzieci, ktore dzialaja na nerwy, poniewaz czlowiek juz nie ma wiecej sily do siedzenia w zamknieciu ;-) A nawet jak sily sa to brakuje checi. I obawiajac sie, ze pekne oraz ze ta srubka wiercaca mi dziure nie powiem gdzie wwierci mi sie do mozgu zagailam przyjaznie niezobowiazujaca rozmowe na temat "jak myslisz (kochanie) co powinnismy teraz zrobic?". Pierwsze podejscie do problemu zakonczylo sie placzem i zgrzytaniem zebow. Ale moje nowe ja udaje pelna dojrzalosc zatem wypuscilam wszystko nosem i nastapilo podejscie numer dwa. Dzieki niemu teraz juz wiem, ze Robert uwaza, ze Dominika jest za mala na opiekunke i optymalny czas nastapi, kiedy bedzie miala tyle co Ania. Jest to urocza cyfra dwadziescia, dwadziescia (!) miesiecy. Poza tym to on absolutnie, ABSOLUTNIE!!!nie ma zaufania do nikogo jezeli chodzi o zajmowanie sie naszymi dziecmi (no moze za wyjatkiem swojej mamusi). A teraz pojde sobie i zjem kolejna czekoladke walentynkowa, ktora mi pomoze w przyroscie komorkowym calego tluszczu i bede knuc niecne plany wykopania tunelu ewakuacyjnego. skomentuj (1) 2007-02-02 02:25:43 >> Juz To Za Nami... Zwleklismy sie z lozek o nieprzyzwoicie wczesnej godzinie, kiedy jeszcze na zewnatrz bylo bardzo, bardzo ciemno. Podjechalismy pod ponury, szary budynek, z przyciemnianymi szybami, gdzie juz pod drzwiami wejsciowymi ustawiony byl ogonek petentow. Weszlismy do srodka, gdzie obszukano nas gruntowanie, musielismy nawet paski sciagnac. Pierwsza poczekalnia byla olbrzymia, gdzies na okolo 400 osob. Tam zlozylismy jeden papierek a nastepnie po wyczytaniu z karteczki, udalismy sie w ludzi szeregu do drugiej poczekalni, gdzie panowaly tropikalne upaly. Ta poczekalnia byla mala i zapakowana ludzmi. Wyczytali nas mniej wiecej po 45 minutach i potem przed sympatycznym panem musielismy sie wyspowiadac z naszej milosci i poprzec ja dokumentami w oryginalach. Widocznie bylismy bardzo przekonujacy, poniewaz dostalam zielona karte ;-). Teraz moge zalozyc sobie swinke skarbonke i skladac na wyjazd do Polski, za 5 lat moze uskladam... skomentuj (3) 2007-01-31 20:54:43 >> Jutro Czwartek Wielki dzien - wysoce istotny...... Wstajemy o piatej rano, wrzucamy wszystkich w samochod i jedziemy zalatwic pewna wazna sprawe.... skomentuj (1) 2007-01-30 06:48:01 >> Wszyscy Moi Przyjaciele Zdarzaja sie takie momenty kiedy przypomina mi sie piosenka zespolu Republika (dzieki Mala). Rozbrzmiewa mi w glowie jasno i wyraznie: "Gdzie oni sa? Gdzie sa wszyscy moi przyjaciele?" *I wtedy nieraz zrobie podsumowanie: Erni - Anglia, Magda - Toronto, Renata - gdzies kolo Warszawy, Ela - na wsi, Natalka - rowniez zakopana na wsi, Marcin - Anglia, Ewa - Krakow, Dominika - Krakow, Jurek - Koszalin, wszyscy daleko. Sluby, chrzty, nie wspomne urodziny i imieniny odbywaja sie bez mojego udzialu. Zycie w Polsce sobie plynie do przodu, dla mnie czas zatrzymal sie w momencie wyjazdu. I juz sama nie wiem na ile ta przyjazn jest prawdziwa , na ile opiera sie jedynie na wspomnieniach. Czy robi jakis postep, czy tez stoi w miejscu? Czy za tymi imionami stoja ludzie zupelnie mi obcy? Na ile mozna przyjaznic sie poprzez internet lub za pomoca telefonu? W Ameryce nie jestem w stanie nawiazac zadnych przyjazni - co proba to rozczarowanie. Nie ma sie komu zwierzyc, do kogo przytulic. Ludzie robia dziwne rzeczy, ktorych nie rozumiem. Nie ma kogos kto docenia kim naprawde jestesmy. Nie ma kogos, kto cokolwiek rozumie, lub przynajmniej stara sie. Nie wiem, moze problem tkwi we mnie, moze przez te wszystkie lata siedzenia w domu odwyklam od towarzystwa, moze juz sie nie nadaje. Jednak z kazda nowa proba, kiedy staram sie otworzyc i zblizyc do kogos przychodzi rozczarowanie. Moze wybieram zle osoby? Albo zle osoby wybieraja mnie... Tak bardzo tesknie za Wami moi przyjaciele z dawnych lat... skomentuj (4) 2007-01-20 17:39:42 >> Z Cyklu: Niektorzy Ludzie Mnie Zadziwiaja Przy wyjsciu z gabinetu lekarskiego place wymagana sume, ktora wynosi dwadziescia dolarow. Wreczam dziewczynie sto dolarow i patrze co robi. A ona z boku, na karteczce odejmuje sobie w slupku dwadziescia od sto (??!!!?!??). Najciekawsze jest to, ze wychodzi jej siedemdziesiat. Liczy dwa razy owe siedemdziesiat, po czym podaje mnie a ja na to spokojnie, ze przepraszam ale wydaje mi sie, ze powinno byc osiemdziesiat? Ona po chwilowym namysle tlumaczy sie spiesznie: tak, tak rzeczywiscie o jaki ja dzisiaj mam dzien..... P.S. Wszystkiesmy chore i nie w humorze, w zwiazku z tym nie nadajemy. skomentuj (1) 2006-12-26 20:05:28 >> Ah ten Czas Leci Znowu jestem o rok starsza, bede dzisiaj jesc, pic, tanczyc i szalec z tego powodu ;-) skomentuj (5) 2006-12-21 21:23:20 >> Prezent na Swieta Dostalam dzisiaj poczta pozwolenie na prace... skomentuj (1) 2006-12-11 22:57:48 >> Jedenasty Grudzien Dzis Roberta urodziny, Sto lat, sto lat mu zyczymy. Wczoraj zesmy oblewali, Duzo wina smy wychlali. Dzisiaj zas siedzi w robocie, Zarobi pieniedzy krocie. Wczoraj z okazji swego swieta, Udalo mu sie i zapamietal. Zamiast prezent sobie kupowac, Wolal we mnie zainwestowac. Poszedl wiec w sklepie w tan, I kupil mi nowy kran. Ciesze sie teraz ze zmywarki, Ktora myje te j....e garki. Jak usterki Robert pare miesiecy przetrawi. To kiedys je wreszcie naprawi. Nie jest zla z niego chlopina, Choc trudno z nim czasem wytrzymac. Aktualnie go kocham i cenie, Bo spelnil me zmywarkowe marzenie. Niech kazdy kto tylko moze, Wypije za Roberta alkoholu morze. I niech kciuki swe trzyma, By Robert jeszcze wytrzymal. Bo po czterdziestce to juz z gorki ....... na pazurki. skomentuj (4) 2006-12-08 18:44:11 >> Dobry Dzien Dzisiaj Mam takie momenty w zyciu kiedy moja niewdzieczna dusza docenia fakt, ze dzieki Robertowi jestem w stanie siedziec w domu i nie pracowac. Najbardziej korzystaja na tym moja male pasozyty, jestem przy nich w tych najwazniejszych dla ich rozwoju latach. Poza tym nigdzie nie musza sie poniewierac a ja nie zamartwiam sie co robia z nimi obcy ludzie. Wypelniam kazdy dzien wedle wlasnej woli, nikt mnie do niczego nie zmusza. Gdybym tylko chciala moglabym z calym towarzystwem lezec pod telewizorem i saczyc wino od rana do wieczora. Gdybym tylko chciala... Jezeli mi sie nie chce prasowac to odkladam to na dzien nastepny, zreszta wszystko moge przelozyc na czas nieokreslony (no moze oprocz mycia garow, bo zaczynaja smierdziec po dwoch dniach ;-))). Gdyby mi sie tylko chcialo to moglabym tak zorganizowac sobie czas, ze zamiast sie uwsteczniac rozszerzalabym horyzonty. Oczywiscie gdyby mi sie tylko chcialo. I gdyby mi sie chcialo i nie bylabym tak zmeczona moglabym gory przenosic. Tymczasem jest jak jest, coraz mniej mi sie chce ;-), z tym ze to jedynie moja wina a nie kogokolwiek innego... P.S. Oczywiscie jest to tylko pol prawdy, poniewaz czasami naprawde mi sie chce, mam plany i potrzeby a nie jestem w stanie, ze wzgledu na trzy male, wrzeszczace, domagajace sie czegos osoby. skomentuj (0) 2006-12-05 16:38:35 >> Zimno sie Zrobilo Przygotowalam wszystkie ubrania, ktore powinnam zalozyc na trojke malych osob. Popatrzylam na ta wielka kupe i odniechcialo mi sie pojscia gdziekolwiek. To ja juz wole posprzatac mieszkanie. Czasami mi rece opadaja jak dociera do mnie fakt, ze to ja tu musze wszystko. Musze pilnowac mycia rak i innych czesci, bo inaczej dzieci chodza brudne, a lepia sie pomimo mycia caly czas. Musze pilnowac mycia zebow, kiedy to nawet pamietac mi sie nie chce o myciu wlasnych. Trzeba czesac dwie glowy po kilka razy dziennie. Ania nadal w pieluchach za co czesciowo ponosze wine, poniewaz za malo silnej woli we mnie. Karmie, karmie, karmie. Wydaje czternascie posilkow, dla czterech osob plus karmienie piersia, kazdego dnia (male przekaski nie wliczone). Zastanawianie sie codziennie "co jutro na sniadanie/lancz/obiad?" doprowadza mnie do szalu, na rowni z robieniem listy zakupow. Nie wspominajac o innych drobnostkach, jak na przyklad scieranie stolu dziesiec razy dziennie, sprzatanie po wypadkach typu ubabrana toaleta, zsiurana podloga, rozlane cos wszedzie, lepiace sie wszystko, wymalowane pisakami to i owo, pompowanie mlekodajni. Wiem, ze to wszystko brzmi trywialnie a gdzie przy tym jeszcze mycie garow, wycieranie kurzow, odkurzanie i mycie podlogi i reszty? Odpoczynek, rozrywka, relaks? Zdecydowanie albo doba powinna miec wiecej godzin, albo powinnam zrezygnowac ze snu. skomentuj (4) 2006-12-01 19:16:53 >> Wyszlam z Domu Wczoraj wzielam najmlodsze dziecko do nosidelka i dalam noge, bo juz nie moglam a Robert mial dzien wolny. Wymyslilam sobie wycieczke na Greenpoint, zeby zobaczyc sie z kolezanka i zakupic nowa produkcje pana Sapkowskiego. Oczywiscie pomylilo mi sie i zamiast jechac jednym autobusem i jednym metrem jechalam autobusem i trzema metrami, z najdluzsza przesiadka na swiecie, poltorej godziny mi to zajelo. Jak wyszlam z metra ciemno na swiecie juz bylo. Zdazylysmy z kolezanka pojsc do dwoch sklepow a tu telefon. Robert: "Ani cos sie stalo z okiem, cale spuchniete, jade na pogotowie!!!!! Masz wracac do domu NATYCHMIAST!!!!". Jak zebralam do kupy mysli, to kazalam mu zadzwonic do lekarza i poradzic sie co ma zrobic oraz przylozyc rumianku. Poszlam kupic ksiazke a tu telefon od pana doktora, ze skoro ja na Greenpoincie jestem to zebym podeszla do gabinetu to on mi da krople z antybiotykiem. Pozegnalam kolezanke, bo trudno - nie wyszlo tym razem i kurcgalopkiem do gabinetu, ktory byl rzecz jasna po drugiej stronie wsi, dwadziescia minut pedu. Odebralam co trzeba i do domu tym samym systemem, trzy metra plus autobus zapakowany po sam dach. W domu jeszcze nastapila szarpanina i histeria z zakrapianiem oczu, ktore wcale tak tragicznie nie wygladaly. Konkluzja: Nie pozwalajcie dzieciom, ktore bawia sie suchymi liscmi sypac nimi po oczach czy cokolwiek ona zrobila, ze zatarla to oko. Aha i nie wychodzcie nigdzie z domu, bron Boze! P.S. Z wyprawy mysliwskiej Robert nie przywiozl miesa, poniewaz jelen, ktorego zamordowal nie spelnial wymagan czterech punktow z kazdej strony poroza. Przywiozl natomiast wypchana glowe jelenia z zeszlego roku i oznajmil radosnie, ze bedzie ona wisiala w centralnym punkcie duzego pokoju. Jakos ciezko mi bylo pogodzic w wyobrazni wypchane truchlo (notabene jakie to wielkie jest!) ze stylem typu ikea ale nastapil cud naszego zwiazku i udalo sie po raz pierwszy osiagnac kompromis. Jelen wisi na wprost drzwi wejsciowych z boku i oglada telewizor w duzym pokoju. Wszyscy sa zadowoleni... Moze sie przyda do suszenia moich stanikow? skomentuj (2) 2006-11-26 17:03:28 >> Od Jutra Sezon Lowiecki Rozpoczety W zwiazku z tym nasz tatus spakowal sie w pospiechu, cmoknal nas przelotnie na do widzenia i pojechal polowac. Fajnie ma, takie wakacje, odpoczynek od rodziny, powietrze na wsi, siedzenie w lesie i relaks. W ogole to ma fajnie, kiedy chce idzie do kina, kiedy chce idzie do baru palic cygara, kiedy chce idzie na koncert, kiedy chce jedzie do kolegi. Nie sprzata bo nie ma czasu, nia zajmuje sie dziecmi, bo nie ma czasu, o mnie juz dawno zapomnial, wiecznie zajety nie wiadomo czym. No zla jestem i tyle, bardzo zla... skomentuj (4) 2006-11-18 18:55:50 >> Starzeje sie? Uprzejmie informuje wszystkich zdenerwowanych i napalonych, ktorzy chcieliby mnie jak najszybciej wykopac z cieplych, domowych pieleszy w nieznane, ze aktualnie staram sie o pozwolenie o prace. Jak takowe uzyskam to dopiero wtedy bede szukac pracy (po znajomosci, wiec moze znajde) oraz zastanawiac sie "co z dziecmi?", do tej pory cicho sza! Jak na razie to zaraz po ukonczeniu trzydziestki zaczelam sie sypac. Kolana mi szwankuja i chodze na fizykoterapie! Przy okazji wyszlo jaka jaka jestem zasiedziala i bez formy. Kolana musze piescic i nie przemeczac, obkladac lodem i gimnastykowac. Niech mi ktos wytlumaczy jak przy tym noszeniu i chodzeniu calymi dniami mam nie przemeczac kolan? Poza tym wszystko mnie boli. Ide z dziecmi do sklepu albo do parku i jak wracamy to nogi mnie bola (!!??!?!). Nie wspominajac, ze po cichu zaczely wypelzac mi na twarz zmarszczki. Jestem absolutnie nieprzyzwyczajona do takiego stanu rzeczy, irytuje mnie to i denerwuje. Okazuje sie, ze zaczelam nagle miec granice swoich mozliwosci. skomentuj (1) 2006-11-14 03:48:34 >> Coraz Ciekawiej sie Robi Moje siedzace/raczkujace po calym domu/ wstajace szesciomiesieczne dziecko. Ufffff. Ona to ma tempo. Teraz bede musiala caly czas jej pilnowac, zeby nie leciala jak wstaje glowa do tylu. Wszedzie jej pelno. Dostaje kaszke ryzowa, banana, jablko, w najblizszych planach wprowadzenie kubeczka do picia mleka. Moje cudowne dziecko, cale w dwuzebnych usmiechach, ktorymi masakruje moje piersi. Moja corunia tulaca sie do mnie i oblewajaca mnie spozytymi posilkami. Do tego dochodzi moja pierworodna, ktora nie potrafi sie sama niczym zajac, tylko siedzi mi na glowie od rana do wieczora. "Mamooo ja chce zrobic cos z Tooobaaaa!". Najchetniej to chcialaby siedziec przed telewizorem non stop i odzywiac sie wylacznie slodyczami. Na zakonczenie moja Anula, ktora bardzo wyrosla i zyje sobie wlasnym zyciem, choc nadal wrzeszczy do bolu glowy. Moje coreczki kochane doprowadzajacace mnie ostatnio do szalu. I wrzeszcze na nie i placze i nie mam juz sily. To przeciez nie ich wina, ze mamusia jest przemeczona i ma absolutnie wszystkiego dosyc. Ma dosyc schylania sie sto razy dziennie i odkladania czegos na miejsce, dosyc mycia garow w kolko i chodzenia do sklepu i zastanawiania sie: co jutro na obiad? I slabo mamusi, ze jak juz troche sprzatnie to nie widac efektow i generalnie to juz jej sie nie chce sprzatac w ogole. I co mam zrobic z tym fantem? Jak natchnac sie checia do zrobienia czegokolwiek zeby zdusic w sobie to poczucie winy, ze zaniedbuje wszystko z dziecmi na czele? Czy to jesienny kryzys czy depresja? I absolutnie doceniam fakt posiadania trojki cudownych dzieci i wiem, ze inni ludzie maja gorzej! Tylko po prostu wstaje rano i chcialabym zeby byl juz wieczor i poza dziecmi nic mnie nie cieszy. Wakacje mi potrzebne... skomentuj (2) 2006-11-06 20:14:03 >> Praca Pojsc - nie pojsc, Pojsc - nie pojsc, Pojsc - nie pojsc, Pojsc - nie pojsc...... skomentuj (6) |